DROGI JURKU!
Jestem w Polsce już dłużej niż tydzień. Bardzo jestem zadowolony z pobytu w Waszym kraju.
Nie wyobrażasz sobie, jak gościnnie i serdecznie zostałem przyjęty przez Marka i jego przyjaciół.
Szkoda, że nie znasz Oli ani Tadka (to moi nowi znajomi).
Przed przyjazdem do Warszawy sądziłem, że będę mieszkał w hotelu, a tymczasem Tadek oddał mi swój pokój. Mieszkam więc na Starym Mieście.
Mam ci wiele do opowiedzenia.
Każdy dzień przynosi wciąż nowe wrażenia, każdy dzień wypełniony jest zwiedzaniem i poznawaniem nowych ludzi. Jestem zajęty od rana do wieczora.
Przed kilku dniami zostałem zaproszony na spotkanie dziennikarzy ze studentami. (Tadek jest dziennikarzem.)
W tym tygodniu organizowane są w Klubie Księgarza dwa spotkania pisarzy z czytelnikami.
Myślę, że uda mi się pójść przynajmniej na jedno z nich: na spotkanie z Janem Parandowskim.
Będę w Warszawie jeszcze przez całe dziesięć dni, to znaczy do dwudziestego lipca.
Zaplanowaliśmy kilka ciekawych wycieczek, między innymi do Żelazowej Woli i do Wilanowa. Zobaczę wreszcie miejsce urodzenia Chopina i dowiem się jeszcze czegoś nowego o wielkim kompozytorze.
Następnie pojedziemy do Krakowa. Tam pozostaniemy przez tydzień.
Nie wiem, czy starczy nam czasu na zwiedzenie wszystkich zabytków Krakowa. Przy okazji zwiedzimy Nową Hutę.
Z Krakowa chcemy pojechać do Zakopanego, zobaczyć Tatry i polskich górali.
Po tygodniu wrócimy znów do Warszawy.
Wątpię jednakże, czy uda nam się zobaczyć wybrzeże. Po
powrocie z Krakowa zostanie już niewiele czasu do odjazdu.
Wyjeżdżamy z Polski piątego sierpnia.
Nie wiem, czy zdołam napisać do ciebie jeszcze raz. Strasznie trudno znaleźć chwilę wolnego czasu, a poza tym zdaję sobie sprawę, że opisanie w krótkim liście wszystkiego, co tu widzę i przeżywam, jest absolutnie niemożliwe.
W połowie przyszłego tygodnia, to znaczy jeszcze przed wyjazdem do Krakowa, zamówię rozmowę telefoniczną. Będę miał do ciebie prośbę w związku z obroną mojej pracy kandydackiej. A ponieważ chcę ci szczegółowo wyjaśnić, o co chodzi, wygodniej będzie porozmawiać przez telefon, niż pisać kilkustronicowy list. Czy w tym czasie będziesz jeszcze w Moskwie?
Spodziewam się szybkiej odpowiedzi na mój list.
Pozdrowienia
Włodek
Pisz do mnie pod adresem:
Pan TADEUSZ KALINOWSKI
Rynek Sarego Miasta 4 m. 9
00-272 Warszawa
P.S. Dziś wysłałem do Lidy pocztówkę, ale niezależnie od tego proszę cię o przekazanie jej najserdeczniejszych pozdrowień ode mnie. Warszawa, dnia 11 lipca 1959 r.
